Biblioteczka

Jean de La Fontaine - Bajki

Jean de La Fontaine

Wróżki

Rozgłos często się rodzi przez ślepy przypadek,

A powodzenie zawsze jest dziełem rozgłosu.

Ta niesprawiedliwość losu

Zostanie w rzędzie zagadek

Pewnie aż do końca świata.

Ale cóż począć? Zwyczaj, przywidzenie

W większej nad rozum nieraz bywa cenie,

A wtedy los figle płata

I ludzie, którzy mędrcami się mienią,

Wielbiąc, jako płoche dzieci,

Blichtr, co złudnym blaskiem świeci,

Za brak rozsądku przypłacą - kieszenią.

Żyła kiedyś guślarka w pewnym wielkim mieście,

A żyła... mam powiedzieć? Ot, z ludzkiej głupoty.

Kto miał grosz, spieszył do niej i chytrej niewieście

Zwierzał swe tajemnice, troski i kłopoty.

Skąd wziętość? Wróżka miała ze trzy ćwieki w głowie,

Prawiła dziwy i brednie.

A przecież w nocy i we dnie

Lud prosty, wielcy panowie,

Dziewczęta i wielkie panie,

Tamci jawnie, te po cichu,

Pukali do drzwi na strychu,

Gdzie było wróżki mieszkanie,

I pocieszeni wróżbą lub kabałą

Kładli nie skąpiąc zapłaty,

Co kto mógł: szeląg, tynfa lub sakiewkę całą.

Zebrawszy tedy złota wór pękaty

Jejmość wróżka w dumę wzrosła

I dom nabywszy, do własnego domu

Z nędznej pod dachem izby się wyniosła.

Strych po niej inna zajęła niewiasta.

I znowu z całego miasta,

To jawnie, to po kryjomu,

Łatwowiernych mnoga rzesza

Na strych pospiesza.

Bo strych już zyskał sławę ustaloną.

Na próżno biedna staruszka

Mówiła: "Jaśnie państwo! Jam nie żadna wróżka!

Mnie nawet nigdy czytać nie uczono!

Na gusłach się nie rozumiem,

Ledwie przeżegnać się umiem!"

Nikt jej nie wierzył i pomimo woli

Zmuszona jąć się czarnoksięskiej roli,

Zaczęła badać, wróżyć, przepowiadać.

I złoto do worka składać.

Nie zmądrzał dotąd jeszcze nasz świat, chociaż stary -

Byleby szyld był w modzie, mniejsza o towary.

 

 

O...

Witam w bibliotece i zycze przyjemnego czytania.

Troche zdjec